Siedzę tu, ponieważ piszę journala. Piszę journala dlatego, że tu siedzę. Gdybym tu nie siedziała mogłabym stać albo lewitować- ale nadal pisałabym journala. Mogłabym też tutaj siedzieć i nie pisać journala. Bo przyczyną mojego obijania się są nadchodzące egzaminy, a wszystko jest ciekawsze od zakuwania dat z mojej ukochanej, krwawej historii. Zatem jeśli mam się obijać- napisz komentarz o treści NIE. Jeśli mam ruszyć dupę i iść się uczyć napisz komentarz o treści TAK. Ja w tym czasie posłucham muzyki i popiję oranżady. Odeszła mi wena do tworzenia. Tutaj nie wcisnę już nic nowego, może i temat zachęca do dyskusji lecz po co, jeśli końcowy werdykt i tak pozostanie ten sam: "To prawda, tu rzeczywiście wszystko jest, jaki jest zatem sens tworzenia?" No jaki? Generalnie to myślałam nad tym, aby zilustrować dosłowne znaczenie przenośni... Nie, ja nic nie mówiłam, nie mogę mówić, bo piję oranżadę. Trenuj trenuj trenuj mózg, w zdrowym ciele zdrowy duch. Haaahaaa. Więc może dla rozluźnienia, czy przećwiczenia jak kto woli (oraz dla zaspokojenia potrzeby zdobywania informacji dla co niektórych- oczywiście z całym należnym szacunkiem) stwierdzam, że to najlepszy moment by rzucić wszystko i równie sprawnie rzucić się w wir życia. Przede mną papierki, gitara, wiszące oczy (nie pytajcie), kubek kawy, potem odpowiednio Apap, Valerin i pieprzony zimny prysznic. A zatem siedzę sobie na jakże zacnym czarnym (obrotowym!) fotelu (obdartym nieco) z IKEA, od czasu do czasu wychodzę do szkoły, wiecie, pozakuwać, pielęgnować znajomości, dowiedzieć się (wraz z całą szkołą) że prawdopodobnie jestem pedofilem (jeśli pod tym pojęciem rozumie się zachwycanie się anielską urodą i temperamentem kogoś, bo poza tym NIC więcej... Przypominam że cały korytarz już wie), dzierżąc w ręku marker wychodzić na dwór, żeby pomazać kilka krawężników, połazić po cmentarzu (I postraszyć staruszki- dop.aut.) i pomyśleć. Kiedyś byłam pewna, że samotność to lekarstwo, teoretycznie to tak, ale nie na dłuższą metę... Aha, poza tym lubię "Kryminalnych", czerwoną oranżadę, latające (błękitne) kozły, "Safe and sound" Taylor Swift, swoją hipsterską koszulkę z Muhammadem Ali, jeżdżenie paznokciami po strunach i krzyczenie na ścianę. A co u mnie? Nic. A poza tym? Też nic. Aha.
Ok, a zatem pamiętajcie o "konkursie" TAK|NIE, o pójściu spać, kształceniu się twórczo, wychodzeniu na dwór, słuchaniu muzyki, o mnie też możecie jeśli chcecie. A i jeśli chcecie możecie sobie zamówić jakiś request... Lecz zacznę to realizować dopiero za tydzień-dwa tygodnie, kiedy napięcie odrobinę spadnie. Umm, no, a tak w ogóle to miłego weekendu! I tego, i tego majowego też! ;>
~
kuroi-arcana <3